<title_newspaper=Przyjacika> 
<title_article=> 
<author_1=Wadysawa Z.> 
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year=1953> 
<month=02> 
<date=1953-02-08> 
<period=w> 
<status=1_obieg> 
<support=paper> 
Droga Przyjaciko
List Haliny K. wydrukowany w 5 (255) numerze Przyjaciki, wzruszy mnie. Bardzo dobrze rozumiem jej przeycia, poniewa moje ycie uoyo si podobnie. Ja rwnie miaam ma, ktry mnie bardzo kocha, a od 10 lat traktuje mnie jak sprzt w domu. Mam dorastajce ju dzieci, dwch chopakw, na ktrych wychowanie ma wycznie wpyw ojciec. Nauczy ich wic lekcewaenia matki, nie liczenia si ze mn. Nauczy ich tego, e wszystkie wygody jakie zawdziczaj mojej cikiej pracy w domu  nale im si, a mnie w zamian  nic. Mam bardzo cikie ycie  jestem matk i on tylko w aktach personalnych i w oczach ludzi; w rzeczywistoci jestem nikim  bo za nic uwaaj mnie moje dzieci, mj m, moi najblisi. Dlaczego tak jest? I ja zadawaam sobie to pytanie, tak jak i Ty, droga Halino. Szukaam przyczyn w sobie i... znalazam. Ja sama ponosz za to win. Jest tak dlatego, e byam sabym czowiekiem, budowaam swoje ycie liczc tylko zawsze na ma. Z tej zalenoci wyniko, e musiaam si podporzdkowywa temu, co mi narzuci nawet wtenczas  kiedy widziaam, e swoim postpowaniem krzywdzi mnie. On  ywiciel rodziny  dyktowa prawa naszemu domowi, ja  jak dzieci  uczyam si posuszestwa. Broniam si. Czym jednak mogam si broni? Rozmow, prob, zami.
Jednak sowa i zy nie dziaaj na czowieka, ktry nie mia szacunku dla ony. Tu trzeba byo faktw. No, ale wobec faktw stawia mnie tylko m. Wic np. w niedziel szed do znajomych, do kina, do teatru  zawsze beze mnie. Prbowaam protestowa. Mwi: pilnuj domu, ja pracuj i musz mie swoje rozrywki  pienidze ci oddaj, czego jeszcze chcesz?
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper> 